|
|
|
Biologiczne podstawy ochrony przyrody Andrew S. Pullin (recenzje - 28.06.2007, 10:49) | |
Długo nie mogliśmy doczekać się w języku polskim podręcznika poświęconego temu, co określa się mianem conservation biology, przez co rozumie się naukowe podstawy konserwatorskiej ochrony przyrody.
Brak ten był bardzo dotkliwy, gdyż wraz z rosnącym gmachem wiedzy ekologicznej oraz postępującymi zniszczeniami w środowisku naturalnym stało się coraz bardziej oczywiste, że praktyczna ochrona przyrody, a zwłaszcza aktywne odtwarzanie jej zanikających elementów, opierać się musi nie tylko na dobrej woli (polegającej np. na tworzeniu rezerwatów), ale i na solidnych podstawach naukowych, dokładnym rozpoznaniu sieci zależności pomiędzy poszczególnymi składnikami ekosystemów a także wpływu, jaki ma na nie działalność człowieka. Bez nich działania na rzecz ochrony przyrody mogą wręcz przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
Jakiś czas temu wreszcie doczekaliśmy się pierwszej takiej publikacji w naszym języku. PWN zdecydowało się wydać „Biologiczne podstawy ochrony przyrody” autorstwa Andrew S. Pullina, znanego brytyjskiego biologa zajmującego się badaniem populacji motyli. I bardzo dobrze, że tak się stało, gdyż jest to pozycja niezwykle cenna, dobrze syntetyzująca podstawy wiedzy, o której mowa w jej tytule.
Niezaprzeczalną jej wartością, zwłaszcza jeśli chodzi o przydatność w kształceniu studentów biologii czy ochrony środowiska, jest to, że dobrze przybliża najbardziej istotne „zasady ogólne” nowocześnie pojmowanej działalności konserwatorskiej. W kolejnych rozdziałach na różne sposoby wykazywana jest np. konieczność ochrony całych układów ekologicznych w możliwie dużej skali przestrzennej, interdyscyplinarnego podejścia do ochrony przyrody (przykładem mogą być możliwości wykorzystywania w niej najnowszych osiągnięć biologii molekularnej), a przede wszystkim – to, że próby zachowania siedlisk czy gatunków muszą każdorazowo opierać się na podstawach naukowych, przy czym brak jest gotowych, niezmiennych schematów gotowych do zastosowania „zawsze i wszędzie”. Choć na Zachodzie wszystko to jest oczywiste już od bardzo dawna, wydaje się, że u nas ciągle musi się przebijać, zarówno w środowisku teoretyków, jak i praktyków ochrony przyrody. Dobrze, że studenci, którzy zdecydują się sięgnąć po dzieło Pullina, będą mieli możliwość zapoznać się z wiedzą, której nieraz brakuje niektórym ich wykładowcom...
Bardzo dużą zaletą książki jest sposób ujęcia omawianych zagadnień. Począwszy od prostego, ale precyzyjnego języka (co warto docenić - jedną z częstszych akademickich manier jest terminologiczny snobizm, który często zmniejsza, miast zwiększać, klarowność wywodu) po sposób prezentacji poszczególnych kwestii. Pullin operuje przede wszystkim na konkretnych przykładach sukcesów i porażek w praktyce konserwatorskiej. Sprawia to, że jego tezy brzmią bardziej wiarygodnie i są łatwe do zapamiętania. Przyswojenie treści książki ułatwiają także liczne ramki, wykresy itp. Dobrym pomysłem jest umieszczanie na końcu każdego rozdziału jego syntetycznego podsumowania, wraz z propozycjami dalszych lektur (w tym stron internetowych) i punktami do dyskusji, gotowymi do wykorzystania np. na akademickich konwersatoriach czy spotkaniach kół naukowych. Słowa pochwały należą się tutaj także zespołowi, który przygotował polską wersję książki – zarówno za staranny i krytyczny przekład, jak i rozmaite uzupełnienia, jak indeks i propozycje lektur uzupełniających w języku polskim itp.
Jeśli chodzi o zakres przekazywanych wiadomości i ich trudność, podręcznik należy uznać za średniozaawansowany, co zresztą nie powinno dziwić – ochrona przyrody jest dziedziną niezwykle skomplikowaną i na niespełna 400 stronach trudno ten temat opisać w sposób wyczerpujący. To, co dla niektórych może być wadą, dla zdecydowanej większości czytelników powinno być jednak zaletą, tym bardziej, że podręcznik zawiera wiadomości, do których ciężko dotrzeć w zebranej formie. Sprawia to, że może być znakomitą propozycją nie tylko dla studentów, ale i na przykład dla co bardziej ambitnych nauczycieli biologii czy aktywistów organizacji ekologicznych, których dobrymi chęciami jest niestety wybrukowane niejedno przyrodnicze piekiełko.
Książka ma rzecz jasna także pewne minusy, niezawinione przez autora. Jest ona wyraźnie osadzona w anglosaskich realiach (przyrodniczych i organizacyjnych) co sprawia, że wśród polskich czytelników może pozostawić pewien niedosyt. To, że przychodzi nam nadal czekać na analogiczny podręcznik przygotowany przez polskich autorów w niczym nie zmienia jednak faktu, że z książką Anglika naprawdę warto się zapoznać.
Mimo tych (i kilku innych) zastrzeżeń, ostatecznie zdecydowaliśmy się przyznać książce maksymalną notę – pięć koniczynek. Bo najważniejsze, że wreszcie taki podręcznik jest!
Dr Konieczny
Dziękujemy wydawnictwu PWN za przesłanie nam książki do recenzji. Jednocześnie informujemy, że zainteresowani mogą ją nabyć w sklepie internetowym wydawnictwa.
|
 |
|
| |
|

Serwis wspierany jest ze środków NFOŚiGW

Instytut Spraw Obywatelskich
|